Tajemnice naszej żywności.

3 listopada 2017 uczniowie klasy II B pod opieką pań: Elżbiety Baran i Elżbiety Lignarskiej pojechali na biologiczne warsztaty do Centrum Edukacji Środowiskowej Uniwersytetu Szczecińskiego w Małkocinie. Tematem zajęć było wykrywanie związków organicznych w żywności.

Warsztaty składały się z dwóch części. W pierwszej zajęliśmy się wykrywaniem skrobi w: ziemniakach, kukurydzy, jabłkach i jogurcie za pomocą odpowiedniego odczynnika - płynu Lugola. Przygotowane przez nas preparaty obserwowaliśmy pod mikroskopem, nieźle się przy tym bawiąc. Z ciekawością oglądaliśmy, jak skrobia zawarta w badanych produktach, różni się od siebie kształtem, wielkością a nawet kolorem. Następnie wykrywaliśmy cukry redukujące - glukozę i fruktozę, w często przez nas pitym soku owocowym. W tym celu dodaliśmy do niego wodorotlenek sodu oraz siarczan (VI) miedzi (II) i ogrzewaliśmy go w gorącej łaźni wodnej. Końcowe pomarańczowo-ceglaste zabarwienie potwierdziło obecność tych cukrów w naszym soku.

W drugiej części zajęć wykrywaliśmy białko w produktach żywnościowych. W tym celu przeprowadziliśmy reakcję biuretową z wykorzystaniem odczynników: NaOH i CuSO4. Te produkty, które zawierały badany związek, zmieniły kolor z niebieskiego na fioletowy (biały ser, fasola, jogurt), pozostałe produkty nie zmieniły koloru. Następnie badaliśmy obecność lipidów w nasionach słonecznika, dyni, w orzechach laskowych i w ryżu. Ostatnie zadanie dotyczyło izolacji i rozdziału barwników zawartych w liściach mniszka lekarskiego. Rozdzieliliśmy je za pomocą techniki chromatografii bibułowej, w wyniku której barwniki przesuwały się wzdłuż bibułki, układając się w paski kolorów, od niebiesko-zielonych i żółto-zielonych chlorofili po żółte ksantofile. Było to moim zdaniem najciekawsze z doświadczeń, które tego dnia przeprowadziliśmy.

W krótkiej przerwie między częściami zajęć mogliśmy zjeść drugie śniadanie, posłuchać pięknej gry na pianinie naszych koleżanek lub pospacerować po parku otaczającym pałacyk. Zajęcia tak bardzo nam się podobały, że postanowiliśmy pojechać tam jeszcze raz w drugim semestrze.

Aleksandra Wichurska